Start Świątynie Kościół pw. św. Michała Archanioła

Kościół pw. św. Michała Archanioła

Kościół pod wezwaniem św. Michała Archanioła, wzniesiony w połowie XV wieku, mieści się w prostej linii od placu rynkowego. Z daleka widać odnowioną barokową bramę wjazdową.

Otoczenie św. Michała Archanioła w Dolsku jest równie frapujące i przyciągające swoimi walorami, jak sam kościół. Z jednej strony duże jezioro, jakby naturalna scenografia, przeznaczona do odgrywania znaczących scen ewangelicznych, choćby tej z połowami, czy spacerem po wodzie. Jezioro podchodzi prawie pod samą świątynię. Wydaje się ocierać o kamienny mur. Z jego perspektywy widać, iż kościół zmyślnie postawiono na niewielkim wzniesieniu, by uniknąć ewentualnych podtopień. W jednym z boków tego kamiennego ogrodzenia osadzona została przysadzista arkadowa dzwonnica, z XVIII wieku, z dwoma dzwonami. W czasie letnim opleciona nieposkromioną roślinnością, jakby wyjęta z albumu z nastrojowymi widokami śródziemnomorskimi, z Półwyspu Apenińskiego. Sama świątynia na zewnątrz również zaskakuje szeregiem ciekawych szczegółów, tworzących często wyjątkowe pejzaże z naturalnymi zjawiskami, rozgrywającymi się na niebie, czy w otaczającej bujnej zielni. Ceglaste mury zespalają się z naturą.     

Przed drzwiami wejściowymi, które zapewne – jak wskazują zabliźnione ślady na niszczonej niejednokrotnie świątyni – były ozdobione kunsztownym portalem, można się już zatopić „w tematy z przeszłości”. Drzwi bowiem wyznaczały granicę sacrum i profanum. To na zewnątrz, przed wejściem, niegdyś podawane były wieści pospolite i przyziemne, „ogłoszenia duszpasterskie”, werdykty biskupie i świeckie, czy rozporządzenia wszelkiej maści.                

Za drzwiami zaś rozpoczynała się przestrzeń sacrum, czyli obszar wyjątkowy, nad którym swą szczególną pieczę sprawowała Opatrzność. Tak traktowano to w przeszłości. Świątynia była azylem i dawała poczucie bezpieczeństwa. Podczas wszelkiego rodzaju napaści, najazdów i wojen wierni chronili się najczęściej w murach kościoła, licząc, że najeźdźcy nie zdemolują świątyni, nie zbezczeszczą świętego miejsca. Na co dzień była „domem” modlitwy, pokuty i intymnej rozmowy z Bogiem, miejscem powierzania swoich trosk i radości, przedstawiania obaw i zanoszenia próśb. Sacrum nie mieszało się z profanum w przestrzeni świątynnej.

 

Wnętrze kościoła

W dolskiej świątyni w ołtarzu głównym dominuje obraz przedstawiający „Koronację Matki Bożej”, datowany na początki XVI wieku. Misternie wykoncypowany sen dekoratorski, otaczający obraz, to kunszt roboty snycerskiej, zręcznych rzeźbień w drewnie i zestaw ozdób. Dookoła towarzystwa dotrzymują figury św. Wojciecha, św. Stanisława, św. Wawrzyńca, czy św. Barbary i św. Katarzyny.

W wielu zaś miejscach, jak wierny strażnik, czuwa tutejszy patron - św. Michał Archanioł: albo uwieczniony na obrazie, albo w zgrabnym gobelinie, albo zatrzymany na chwilę w posągu. Zawsze zwycięski.  

Świetnie zachowane, przyozdobione rzeźbieniami stalle, przypominają, o tym, jak dawniej honorowano hierarchów, zakonników czy fundatorów. To oni zasiadali na tych drewnianych siedziskach, niekiedy krytych baldachimem, tworząc swoistego rodzaju krąg. W ten sposób ołtarzowe wizje i ornamentowe wykończenia jakby rozszerzały się w głąb świątyni i otulały zebranych.  

Niezwykle w dolskim kościele jest wyjście z zakrystii. Każdy kapłan czy służący do mszy tzw. „słusznego wzrostu” muszą się głęboko pochylić. Pokora wpisana w symbolikę przejścia. Stare metalowe kute drzwi, przemawiające swą masywnością, dopełniają wymowę tego rozwiązania. We wnętrzu zakrystii natknąć się można na rzadko spotykany w tak dobrym stanie lawaterz. Ten dolski jest marmurowy, z rodowodem późnogotyckim. Urządzenie służyło do obmycia rąk przez kapłana tuż przed celebracją mszy.  

Po pokornym pokłonie można śmiało spojrzeć w górę. Wzrok sam zresztą tam swobodnie i z ciekawością podąża. U św. Michała Archanioła jest strzeliście, gęsto od kolumn, gwiaździstych załamań i półkolistych połączeń. Odnosi się wrażenie, że po sprawnym rozpruciu tych ceglastych linii, przypominających skromne suwaki na delikatnej tkaninie, będzie można bezpośrednio zaglądnąć do wnętrza nieba. Bo za tymi sklepieniowymi łukami kryje się tajemnica. Do rozwikłania przez każdego indywidualnie.

Z prawego boku od ołtarza głównego zaprasza w swoje zacisze gotycka prostokątna kaplica św. Anny. Miejsce na szczególną zadumę i przemyślenia, gdyż pełniła także rolę kaplicy grobowej. Postaci z ołtarzy tam pomieszczonych wydają się z wyjątkową dobrotliwością spoglądać na przybyłych.    

Zanurzając się we wnętrze świątynne, trzeba smakować detale. Z tych rzeźbień i ornamentów przemawiają głosy z przeszłości. Trochę szemrzą, trochę podnoszą głos. Opowiadają własne dawne historie. Z przesłaniem dla współczesnych. Trzeba umiejętnie i w skupieniu wsłuchać się w te głosy. Można równocześnie kątem okiem przyglądać się „niespokojnym” świętym, utrwalonym często w niebywałych ekstatycznych pozach. Pełnia znaków i symboli wartych odczytania i zapamiętania.                                        

Ścianę północną kościoła zdobi sporych rozmiarów obraz. Niezwykle sugestywne, przejmujące w wymowie i zarazem plastycznie rozegrane „Złożenie do grobu”. Obraz pochodzący z połowy XIX wieku, autorstwa Edwarda Czarnikowa, artysty urodzonego w Poznaniu.

Sacrum oznacza wtapianie się w daną przestrzeń sakralną. Prawie że namacalne jej odczuwanie. Przyswajanie jej wszystkimi dostępnymi zmysłami i tymi czuciem, które nie posiada odpowiedników słownych. A także przez chłonięcie ciszy i muzyki, nawet wówczas, kiedy imponujące w prezencji instrumenty milczą.

         Warto wejść – oczywiście, po uzyskaniu odpowiedniego przyzwolenia – na balkon organowy i stamtąd przyjrzeć się finezyjnemu „gotykowi płynącemu z kolumn lasu” – jak chcą tego poeci, szukający trafnych porównań do swoich strof, czy eseiści, zasmakowani w konstrukcjach architektonicznych sprzed wieków. Pozostaje nieodparte wrażenie nostalgicznego przepływania przez krainę smukłych drzew z pochylającymi się nad nimi kłębiastymi obłokami, poprzecinanymi delikatnymi żyłkami, jakby podkreślającymi napięcie towarzyszące temu wysiłkowi.

© 2020 Na Gotyckim Szlaku w Polsce zachodniej

Realizacja NiceIT