Start Świątynie Bazylika pw. Matki Bożej Pocieszenia i Świętego Stanisława Biskupa

Bazylika pw. Matki Bożej Pocieszenia i Świętego Stanisława Biskupa

Kościół został pobudowany w XIV wieku. Obecnie funkcjonuje pod wezwaniem Matki Bożej Pocieszenia i Świętego Stanisława Biskupa Męczennika. Równo dwadzieścia lat temu na mocy dekretu Arcybiskupa Metropolity Poznańskiego przywrócono świątyni godność kolegiaty.

Po wejściu do kolegiaty, zaraz po pokłonie przed ołtarzem głównym, kroki natychmiast kierują się do nawy z prawej, gdzie znajduje się ołtarz z ikoną Matki Boskiej Pocieszenia, zwanej także „Szamotuł Panią”, w otoczeniu m.in. św. Stanisława Biskupa i św. Wojciech Biskupa. Właśnie teraz, we wrześniu, przypada okrągła rocznica 50-lecia koronacji obrazu, dokonanej przez prymasa Stefana Wyszyńskiego. Przez miesiąc trwa cykl uroczystości związanych z tym wydarzeniem.

 

Ikona trafiła do Rzeczpospolitej z ziem ruskich, z okolic Kazania, za czasów Jana Kazimierza. Zainteresował się nią przebywający na dworze królewskim Aleksander Wolff, ówczesny właściciel Szamotuł. Kiedy udało mu się sprowadzić obraz i umieścić w szamotulskiej kaplicy zamkowej, zaczęły się dziać rzeczy niezwykle. Z oczu Matki Boskiej popłynęły krwawe łzy. Także płakało Dzieciątko. Byli świadkowie tych zdarzeń, powołano nawet specjalną komisję. Obraz przeniesiono do kolegiaty i odtąd rozpowszechniały się wieści o cudach, a do Szamotuł ciągnęły pielgrzymki. i ten stan trwa do dziś – obraz udało się „cudem” uratować przed Niemcami, którzy podczas II wojny kompletnie ograbili świątynię ze wszelkich kosztowności.         

 

Zaś ołtarz główny zachwyca przede wszystkim kunsztem roboty snycerskiej, zdobieniami i rzeźbieniami w drewnie. Kiedyś w centralnych polach znajdowały się cenny tryptyk „Wniebowzięcie NMP”, z początków XVI wieku, ale został skradziony przez okupanta i „słuch” po nim zaginął. Teraz w centrum widnieje obraz „Zdjęcie z krzyża” z XVII w. oraz wizerunki patronów kościoła. A na szczycie ołtarza - rzeźba Chrystusa Zmartwychwstałego w otoczeniu aniołów i apostołów.

 

Jakimś niezwykłym zbiegiem okoliczności udało się również ocalić misternie wykonaną i robiącą wrażenie, sporych rozmiarów lampę - osłonę z „wiecznym światełkiem”. To dar króla Jana Kazimierza dla kolegiaty za otrzymane łaski. Dar iście królewski. „Wieczne światełko” zdaje się mieć szczególnie godną ochronę.  

 

 

Wnętrze kościoła

Jeszcze większe emocjonalne reakcje budzi sporych rozmiarów drewniana rzeźba Chrystusa Ukrzyżowanego, umieszczona tuż pod sklepieniem. Krzyż podtrzymywany jest przez tzw. belkę tęczową, która spaja ze sobą łukowato zwieńczone przestrzenie podniebne. Rozwiązanie często stosowane w architekturze średniowiecznej. Krucyfiks szamotulski, jak nazywane jest to dzieło anonimowego twórcy, pochodzi z wczesnego gotyku, z początków XIV wieku. Odnotowywane jest w wielu europejskich katalogach najcenniejszych zabytków sakralnych.    

 

Kiedy spogląda się na Ukrzyżowanego, cierpiącego, a zarazem niosącego nadzieję, przychodzi zapewne refleksja nad istnieniem. Siłą i kruchością. Pewnością i zwątpieniem. Wzrok automatycznie dalej podąża po gwiaździstym suficie i szuka tam w zakamarkach odpowiedzi. W końcu kunszt budowniczych, który zachwyca, i trud, który musieli włożyć w osiągnięcie celu, wydają dostarczać niezbędnych wskazówek do tego, „jak patrzeć” i jak „dostrzegać”.      

 

Świątynia szamotulska trochę przypomina najlepszą z możliwych do wyboru kryjówek. Choćby ze względu na często panujący w niej półmrok. Predestynowane miejsce do „ukrycia się”.

© 2020 Na Gotyckim Szlaku w Polsce zachodniej

Realizacja NiceIT